Kobiecość

Kobiecość

  • Post author:
  • Post category:Blog

Myślę ostatnio dużo o kobiecości. O tym jak została okrutnie zniekształcona, wyparta, stłamszona, zraniona, jak odcięłyśmy się od naszej pierwotnej natury i cykliczności, jak przestałyśmy ufać naszym instynktom i odczuciom.

Już od dziecka jesteśmy programowane na jednostki zewnątrz sterowane, odcina się nas od naszego wnętrza. Uczone jesteśmy, by ufać autorytetom, nie wyrażać naszych myśli i uczuć, wszyscy lepiej od nas wiedzą co jest dla nas dobre a co nie, co powinniśmy robić, jak wyglądać. Słyszymy, że “złość piękności szkodzi, ładne dziewczynki się nie smucą”, że owszem chciałabym żebyś w dorosłym życiu znała swoją wartość, była pewna siebie i asertywna, podążała za sobą ale póki co bądź miła, grzeczna, posłuszna, uległa i podporządkowana:) Widzisz ten paradoks?

W świecie zdominowanym przez energię męską, który opiera się na władzy, kontroli, rywalizacji, ego, w którym wszystko nastawione jest na wzrost efektywności i produktywności, w którym na wartość trzeba zapracować poprzez ciągłe działania i osiągnięcia uczymy się odgrywania ról i zakładania masek, stajemy się niemal robotami, które lecą przez listę “to do” a nasze ciała maszynami, które wydaje nam się możemy bezkarnie eksploatować bez końca.

Ciągle jesteśmy oceniane, porównywane, nigdy dość doskonałe i wystarczające. Emocje się demonizuje, uważa za szaleńcze i wmawia się nam, że aby poczuć się kobietą musimy schudnąć, urodzić dziecko, wstrzyknąć sobie trochę botoxu, poprawić nieco skalpelem, katować się godzinami na siłowni, zrobić karierę w korpo, mieć czas, pieniądze, być wiecznie uśmiechnięte i do dyspozycji innych, wyglądać jak milion dolarów i Bóg wie co jeszcze.

Tymczasem kobiecość to nie kwestia ubioru ani wyglądu czy pięknego makijażu. Kobiecość to Twoje wnętrze, to energia w Tobie, którą potrzebujesz obudzić. Kobiecość to wrażliwość, to czucie…wszystkich emocji. Nie ma miłości, radości, szczęścia bez bólu, smutku, złości. Emocje nie znikają tylko dlatego, że udajemy, że ich nie ma…emocje to żywa energia i póki ich nie poczujemy to nie rozpuszczą się ot tak. To emocje prowadzą nas do życia, bo życie to czucie a czuje ciało i ono nie jest maszyną a my jesteśmy robotami.

My kobiety czujemy, jesteśmy cykliczne, jak wszystko w przyrodzie, jesteśmy kreatorkami- to my tworzymy i dajemy życie. Czy myślisz, że natura wyposażyła nas w macicę po to, by wydać na świat średnio 2-3 dzieci? Nie, miednica to nasze centrum energetyczne, obszar największej intymności, punkt wyjścia dla przyjemności, nasza seksualność, miejsce zapisu traum i emocji ale i powstawania pomysłów i idei, łono to źródło naszej mocy. Tymczasem wmawia się nam, że bóle menstruacyjne i wszelkie kobiece dolegliwości to po prostu taka nasza natura, krew w reklamach barwi na niebiesko a nikt nas nie uczy tego jak podążać za swoim cyklem i czerpać z jego mądrości i mądrości ciała.

Mamy w sobie i energię męską i żeńską i oczywiście idealnie byłoby gdyby były w równowadze. Energia męska nastawiona jest na działanie “robię więc otrzymuje”, to jest zorientowanie na cel, władza, siła, kontrola, ego natomiast żeńska to intuicja, czucie, miękkość, otwartość, przyjmowanie, radość, lekkość, płynność, tworzenie, to “jestem więc otrzymuje”.

I budzenie swojej kobiecości, energii żeńskiej to też nie jest coś co wydarza się z dnia na dzień, to proces. Zaczyna się od budowania relacji ze sobą, ze swoim ciałem. Jeśli odrzucasz swoje ciało to odrzucasz także swoją kobiecość, jeśli boisz się czuć, przebywać w ciele to boisz się swojej kobiecości i prawdopodobnie nie czujesz się bezpiecznie w tym świecie, siedzisz w głowie, myślisz, analizujesz, racjonalizujesz i energia męska prędzej czy później wypala Cię, pomimo wielu działań, osiągnięć nie czujesz jakbyś żyła tylko była w jakimś trybie przetrwania.

Żyć myśląc czy żyć czując? Ciało wrogiem czy przyjacielem? Jak się masz ze swoim ciałem? Jak je traktujesz? Jak traktujesz i czujesz siebie i swoją kobiecość? Czym ona jest dla Ciebie?

Ściskam,

Karolina