Pieniądz/energia pieniądza

Pieniądz/energia pieniądza

  • Post author:
  • Post category:Blog

Gdybym tylko miała więcej pieniędzy…wtedy wszystkie moje problemy zniknęłyby niczym bańka mydlana i żyłabym tak jak chciała – takie pobożne życzenie słyszę niejednokrotnie wprost lub między słowami na sesjach. Ba ja kiedyś sama tak myślałam – jak będę mieć pieniądze to będę żyć i robić to, co lubię i kocham!:)

Nie należę do osób, które wchodząc na ścieżkę świadomego rozwoju nagle zaczęły mieć pieniądze (bo takich historii jest całe mnóstwo i w zasadzie jest naturalna konsekwencja rozwoju) – ja miałam je dużo wcześniej i zazwyczaj w ilościach większych niż potrzebowałam. Mówi się w duchowości, że pieniądze nie płyną póki nie uzdrowisz relacji z matką, bo w końcu pieniądz to sięganie i przyjmowanie a matka jest pierwszą osobą do, której wyciągamy ręce itd. I ja się z tym zgadzam, bo dziecko, którego potrzeby były ignorowane lub zaspokajane w nieadekwatny sposób będzie miało problemy z sięganiem i przyjmowaniem co też nie znaczy, że póki nie uzdrowisz relacji z mamą i wielu innych rzeczy nie możesz ich mieć. Ja miałam i jak rozejrzysz się dokoła wiele osób ma, pieniądze można też kreować z przestrzeni lęku i braku…pytanie tylko czy wówczas dzięki nim mogę być szczęśliwa i spełniona?:) I chyba jasne się staje skąd powszechne przekonanie, że “pieniądze szczęścia nie dają”. Tak nie dają póki nie załatwisz i nie uporządkujesz spraw w swoim wnętrzu, póki tego nie zrobisz nie będziesz się nimi cieszyć a będziesz wieszać się na nich i rekompensować nimi swoje wewnętrzne braki lub blokować ich przepływ.

Ja mimo tego, że miałam pieniądze to żyłam w ciągłym lęku, że zabraknie, że to się kiedyś to się skończy i w związku z tym próbowałam siebie i swoich bliskich zabezpieczyć na wszelki wypadek na każdą możliwość. Jeszcze tylko jedno dodatkowe zero na koncie, kolejne mieszkanie, dom, działka i Bóg wie co to wtedy odetchnę…znasz to? A tak naprawdę ile by nie było to nigdy dość. Nigdy dość, bo rolą pieniądza nie jest dawać mi czy Tobie poczucie bezpieczeństwa a ja właśnie nim próbowałam zrekompensować sobie jego brak. Ponadto próbowałam nim podreperować swoje niskie poczucie własnej wartości, wypełnić wewnętrzną pustkę, poprawić nastrój i tak naprawdę uciec od siebie i swojego życia. I czasem owszem poprawiało to chwilowo moje samopoczucie i dawało jakiś komfort ale to przed czym uciekałam i tak prędzej czy później wracało. Ja nie potrafiłam w pełni się nimi cieszyć i z nich korzystać, raz bo moje wnętrze krzyczało z rozpaczy i nie miałam poczucia sensu życia, dwa bo w głowie miałam całą masę niewspierających myśli i przekonań na temat pieniędzy i ludzi bogatych, dodatkowo ciągnęło się za mną jakieś dziwne poczucie winy i niezasługiwania, cały czas byłam w jakimś trybie walki i przetrwania a żyć miałam na emeryturze. W relacji z pieniądzem odgrywałam różne nieuzdrowione we mnie rzeczy.

Dziś pieniądz nadal do mnie płynie ale moja relacja z nim jest zupełnie inna. Dzięki temu, że uzdrowiłam w swoim wnętrzu wiele rzeczy (zarówno na poziomie emocji jak i umysłu) nie obawiam się ani o swoją przyszłość ani swoich dzieci, cieszę się pieniądzem i korzystam z niego z lekkością, bez poczucia winy i lęku, że kiedyś zabraknie, bo wiem, że jego zasoby są nieograniczone i jest zawsze dostępny i cokolwiek się wydarzy mam w sobie wszystko co niezbędne, by zmaterializowało się to, czego pragnę i dam sobie radę w każdej sytuacji. Prawdziwe bogactwo i obfitość pochodzi z wnętrza, z połączenia z Bogiem/ Źródłem/Wszechświatem (w zależności od tego jakie pojęcia najbardziej Ci odpowiada). Era “mieć, robić i być” dobiega końca, nadchodzi “być, robić i mieć” i ja w to wchodzę:) Pamiętaj stajemy się tym, kim myślimy, że jesteśmy, a nasze życie jest takie jak nasze myśli i każdy z nas żyje na miarę swojego poziomu świadomości. Zbieramy to, co siejemy więc warto mieć dobre podłoże i solidne fundamenty;)

Ściskam,

Karolina