Prawda woła…

Prawda woła…

  • Post author:
  • Post category:Blog

Prawda często woła nas szepcząc po cichu, wysyłając subtelne sygnały. Jeśli jednak jej nie słuchamy prędzej czy później przywali nam kamieniem w głowę lub postawi pod ścianą (choroba, rozpad związku, utrata pracy itp.).

Kiedy idziemy wbrew sobie nasze wnętrze wyje z rozpaczy zabierz mnie stąd, dłużej już tak nie dam rady! I często jest tak, że my wcale nie chcemy tego zobaczyć i ignorujemy sygnały wysyłane przez ciało (bóle, choroby, nadprogramowe kilogramy itp.). Nie chcemy, bo to boli, bo nie wiemy jak to zmienić, bo to wymaga wzięcia odpowiedzialności za siebie i swoje życie, za to, co wykreowałam do tej pory. Bo stanięcie w prawdzie jest po prostu trudne i odziera z iluzji.

I po raz kolejny doświadczam tego, że za każdym razem jest tak samo bolesne i nieprzyjemne:) Męczymy się z tym wszystkim, kotłujemy w sobie. Pojawia się wewnętrzna rozterka, poczucie zagubienia, niepewność, strach. Stąd wolimy żyć złudzeniami, sami siebie oszukujemy, że np. ta praca wcale nie jest taka zła, że ten partner to jednak kochany a moje życie jest ok i w sumie to nic nie muszę zmieniać, a jednak efekty nie do końca mnie satysfakcjonują i w głębi Duszy marzę o czymś innym i coś mi tu nie gra.

Za wszelką cenę bronimy starego, bo choć staje się ono dla nas niewygodne, niekomfortowe, zaczyna nas uwierać w różnych sferach życia to jednak jest znane. A jak znane to bezpieczne, bezpieczne dla naszego umysłu, dla naszej podświadomości. A nowe jest przerażające:) I choć mamy wewnętrzne przekonanie, że to, co po drugiej stronie jest właśnie tym wymarzonym to przecież nie mamy zielonego pojęcia jak ono będzie wyglądać. Chcemy nowego ale jednocześnie boimy się porzucić to, co stare.

Niestety żeby pojawiło się nowe to, co do tej pory znaliśmy musi odejść. I czasem jest tak, że Twoje dawne życie musi ulec zmiażdżeniu, Twój obraz siebie musi się rozpaść. Ale często jest tak, że to rozpadnięcie się jest tym najlepszym, co może Ci się przydarzyć – po to byś mogła poskładać się na nowo i powyrzucać to, co już Ci ciąży i niesłuży. Czasem też trzeba będzie pójść do kogoś po pomoc, może przyjaciel, może terapeuta, może ktoś inny. To jest proces indywidualny dla każdego. Dlatego daj sobie tyle czasu ile potrzebujesz, rób tyle ile jesteś gotowa na dany moment. Zmiana to czasem dwa kroki do przodu i jeden w tył i to też jest ok. Bądź w tym dla siebie delikatna i łagodna, otulaj się miłością i wspieraj siebie. Zobacz siebie swoim sercem, ono zawsze jest po Twojej stronie.

Karolina