Rodzina dysfunkcyjna

Rodzina dysfunkcyjna

  • Post author:
  • Post category:Blog

Przeważnie wydaje nam się, że mieliśmy dobre i szczęśliwe dzieciństwo, że nie działo się w nim nic szczególnie złego i strasznego.

Skoro moi rodzice nie byli nałogowymi alkoholikami tudzież przemoc fizyczna nie była na porządku dziennym to znaczy, że nie było tak źle.

Zwykle idealizujemy naszych rodziców i upraszczamy definicje rodziny dysfunkcyjnej. A rodzina dysfunkcyjna to też taka, w której:

  • nie miałeś swojego miejsca
  • nie czułeś się bezpiecznie
  • nie mogłeś popełniać błędów
  • Twoje potrzeby były ignorowane
  • stawiano wobec ciebie wygórowane oczekiwania
  • było ciągłe napięcie i niepewność
  • nie mogłeś być beztroski
  • Twoje emocje (zwłaszcza te “trudniejsze”) były niemile widziane
  • przejmowałeś odpowiedzialność za swoje rodzeństwo lub co gorsza za swoich rodziców
  • w relacjach między rodzicami występowały różnego rodzaju zakłócenia lub któregoś z rodziców brakowało
  • brakowało intymności i akceptacji dla odmiennych postaw i opinii
  • nie było miejsca na rozwój indywidualności
  • występował chłód emocjonalny rodziców, brak wyrozumiałości, nadmierna surowość, kontrola lub nadopiekuńczość

I potem nie łączymy tego, co wydarzyło się w naszym dzieciństwie i tego, jak byliśmy traktowani przez bliskie osoby z tym, co dzieje się teraz w naszym dorosłym życiu.

Wypieramy, wmawiamy sobie, że “nie było aż tak źle”. Często, czasami świadomie, czasami nieświadomie sami siebie winimy za rodzicielskie zniewagi i nie zauważamy emocjonalnego wyniszczenia spowodowanego przez rodziców.

Więc jeśli myślisz, że to ty jesteś zła/zły, że coś z Tobą nie tak, że problem jest w Tobie, to ja ci mówię, że jest inaczej. Problem zaczął się dużo wcześniej, w Twoich rodzicach, dziadkach, otoczeniu, w powielanym przez lata beznadziejnym systemie wychowania i traktowania ludzi ukrytym pod maską ludowej mądrości.

I choć Ty nie pamiętasz lub nie chcesz pamiętać, to Twoje ciało wszystko pamięta. To, w jakim wychowałeś się otoczeniu, z jakimi ludźmi miałeś styczność, co do Ciebie mówili, jak się do Ciebie odnosili, wszystko to zapisało się w Twoim ciele i umyśle. Te emocje wciąż tam są, krążą i próbują się uwolnić. To są właśnie częste wybuchy, nieadekwatne reakcje, lęki, fobie, uzależnienia, a na poziomie fizycznym bóle, choroby, schorzenia.

Sama świadomość, że ktoś kiedyś coś Ci zrobił, zranił Cię, a Ty nie zareagowałeś, bo nie mogłeś w tamtym momencie, nie wystarczy, żeby coś się zmieniło.

Te emocje tak jak weszły do Twojego ciała muszą z niego wyjść, realnie. Póki tego nie zrobisz będziesz działał z pozycji zranionego dziecka, budując zakrzywiony obraz siebie, będziesz szukał na zewnątrz tego, czego nie dostałeś od swoich rodziców.

I Twoje poszukiwania zakończą się fiaskiem, bo nie znajdziesz na zewnątrz tego, czego nie odnajdziesz w sobie. A uwierz mi – masz w sobie wszystko. Wystarczy, że otoczysz opieką swoje wewnętrzne dziecko. Ono potrzebuje zaopiekowania, uszanowania swoich emocji, zrozumienia i bezwarunkowej miłości. Tylko Ty możesz mu to dać, nikt inny. Nie Ty odpowiadasz za to, co inni Ci zrobili, co Ci dali, a czego nie dali, ale Ty odpowiadasz za to, co z tym zrobisz.

Wróć do swojego wewnętrznego dziecka i skoryguj to, co poszło nie tak. Postaw siebie na pierwszym miejscu, miłość, którą masz daj najpierw sobie, zadbaj o siebie. Dopiero wtedy będziesz mógł pomóc innym, bo jeśli odwrócisz kolejność wszystko się posypie.

Masz prawo postawić się na pierwszym miejscu.

Masz prawo zadbać o siebie.

Masz prawo ustalić swoje granice.

Masz prawo do swojego zdania.

Masz prawo się chronić.

Masz prawo popełniać błędy.

Masz prawo być niedoskonały.

Masz prawo zrezygnować z tego, co Cię wyniszcza.

Masz prawo czuć to, co czujesz.

Masz prawo żyć po swojemu, według własnych standardów, potrzeb i wartości.

Masz prawo być sobą.