Rozdanie świadectw i pewne wspomnienia

Rozdanie świadectw i pewne wspomnienia

  • Post author:
  • Post category:Blog

Zakończenie roku szkolnego, fala świadectw, dyplomów zalewa portale społecznościowe i komunikatory. Patrzę i nie wierze, ze wciąż to robimy, ze wciąż oceniamy i porównujemy (choć sami wszyscy boimy się tego jak ognia) a kawałek papieru ma tak wielkie znaczenie choć w konsekwencji wyląduje na dnie starej szuflady i prawdopodobnie nigdy do niczego w życiu już się nie przyda.

Znam ból grzecznej dziewczynki, która zgodnie z oczekiwaniami rodziców przynosi świadectwo z czerwonym paskiem, od tego zależy jej być albo nie być, uff jest chwilowo „widoczna i zauważona”, będzie też nagroda i przelotny uśmiech na ustach mamy i taty. Cena jaka za to płaci jest ogromna- by zadowolić i spełnić oczekiwania innych całkowicie zatraca siebie i swoją kreatywność, sporo wewnętrznej pracy będzie musiała wykonać, by to przywrócić.

Wiem jak ogromne obciążenie spoczywa na barkach dziecka, które próbuje uszczęśliwić i uratować swoich rodziców i jak bardzo takie podejście rujnuje poczucie własnej wartości, zasługiwania i pozwalania sobie na bycie i przyjmowanie. To nieustanne gonienie króliczka, parcie na więcej i więcej a w konsekwencji nigdy dość i nigdy wystarczająco dobrze. Dziś już wiem, że cokolwiek to dziecko nie uczyni czy nie osiągnie nie sprawi, że jego rodziciele staną się bardziej szczęśliwymi i spełnionymi ludźmi…póki oni sami nie wezmą odpowiedzialności za siebie, swoje życie i swoje szczęście.

Znam też ból matki, której dziecko z różnych powodów nie mieści się w społecznych normach i prawdopodobnie nigdy nie spełni pewnych standardów. Wiem jak to boli, gdy wszystkie dzieci dokoła robią i potrafią tak wiele rzeczy a Twoje daleko w tyle i wiem jak bardzo boisz się przyznać do tego, że w gruncie rzeczy jest Ci przykro i najnormalniej w świecie jesteś zła, rozczarowana i masz ochotę się nad tym wszystkim po prostu rozpłakać tylko z jakichś powodów nie dajesz sobie do tego prawa. Dziś jestem dużo mądrzejsza i w tym miejscu dziękuję mojemu dziecku za wszystkie lekcje, których mi udzieliło, zajrzałam gdzie trzeba, zrozumiałam, pozwoliłam sobie czuć i uwolniłam się od tego ciężaru i tych negatywnych wzorców, dziś wiem co jest ważne.

Często jest tak, że my rodzice chcemy namalować szczęście swojego dziecka swoimi pędzlami i farbkami zgodnie z własnymi wyobrażeniami zapominając o tym, że ono przychodzi tutaj by namalować ten obraz po swojemu i swoimi materiałami i ma do tego pełne prawo.

Życzę wszystkim dzieciom, by były widziane nie poprzez pryzmat swoich działań, osiągnięć czy certyfikatów ale takie jakie są. Żeby miały wolność i przestrzeń na wyrażanie siebie, swoich emocji i pasji. By bez skrępowania i z odwaga mogły realizować tutaj na planecie Ziemia plan swojej duszy i wnosić do świata swoje dary i talenty. By nie zaśmiecano ich umysły bezużytecznymi informacjami i wiedza ale by pielęgnowano piękno i mądrość, która maja w sobie a do której my dorośli niejednokrotnie dążymy przez całe życie.

A nam dorosłym życzę byśmy mieli odwagę zaglądnąć w siebie i zobaczyć siebie ze wszystkim, w prawdzie, bo tylko wtedy będziemy mogli zobaczyć innych takimi jakimi są, bez naszych projekcji, wyobrażeń i oczekiwań.

Ściskam, Karolina