System wartości a lojalność rodowa

System wartości a lojalność rodowa

  • Post author:
  • Post category:Blog

Nasz system wartości i przekonań zdeterminowany jest przez rodzinę, środowisko, w którym się rodzimy i dorastamy. Wychowujemy się w określonym systemie, który na nas oddziałuje, narzuca nam pewne normy i wymusza trzymanie się określonych ram i standardów. Jako dzieci jesteśmy zależne i nie mamy wyjścia – musimy przyjmować i wierzyć w to, co wierzą nasi rodzice/opiekunowie i całe najbliższe otoczenie. Czy nam się to podoba czy nie żeby przetrwać musimy się dostosować, każda z nas ma w końcu silną potrzebę akceptacji i przynależności. Jeśli się nie dostosowujemy ponosimy ryzyko bycia odrzuconą, zdradzoną, wyśmianą, zawstydzoną a która z nas tego pragnie?

Wstyd i odrzucenie są na tyle bolesne, że większość z nas nie chce ryzykować i w konsekwencji bezrefleksyjnie i ślepo przejmujemy rodzinny, społeczny system wierzeń i przekonań, który uważamy za jedyny słuszny i niepodważalny, w końcu od zawsze tak było a wartości i tradycji rodzinnych się nie podważa…

I o ile niektóre z nich rzeczywiście są wartościowe to niestety większość jest całkowicie błędna i zupełnie nie wspiera nas w życiu. Ale jako, że nie lubimy podważać i kwestionować to zaczynamy żyć mechanicznie, działać z automatu, zupełnie nieświadomie w oparciu o cudze myśli, przekonania i poglądy, które mogą wprowadzać niezły zamęt w naszym życiu i nie pozwalać w pełni korzystać z jego dobrodziejstw. Wypieramy naszą prawdziwą tożsamość i zaczynamy żyć w kłamstwie, wybieramy życie bliższe wymaganiom i oczekiwaniom rodzinnym i społecznym niż sobie przez co niejednokrotnie nie jesteśmy szczęśliwe i spełnione i mamy przeświadczenie, że coś z nami nie tak…

Odkrywanie siebie i swojej ścieżki to trochę jakby oduczanie się wszystkiego, czego Cię nauczyli, burzenie iluzji warstwa po warstwie. I to budzenie się bywa niewygodne i niekomfortowe – lojalność rodowa trzyma nas bardzo, nie lubimy zmian, obawiamy się utraty starego, nie lubimy rzeczy nowych, nie lubimy kiedy nasz względny spokój zostaje przerwany i zakłócony, często wolimy nie wiedzieć, nie widzieć i nie słyszeć:). Warto przy tym wszystkim tylko pamiętać, że to nasze postrzeganie, nasze myśli i przekonania kształtują naszą rzeczywistość, żyjemy na miarę swojego poziomu świadomości i tu każda z nas ma wybór – wszystkie posiadamy wolną wolę i mamy zdolność zmiany sposobu myślenia, nic nie jest na zawsze wykute w kamieniu.

Często jest też tak, że jesteśmy pierwszymi w rodzinie, które mają odwagę przełamać negatywne wzorce i schematy myślowe i oczywiście nie wszystkim członkom rodziny będzie się to podobało ale idąc za Bertem Hellingerem:

“Tak zwane „Czarne Owce” rodziny są w rzeczywistości poszukiwaczami dróg wyzwolenia dla drzewa genealogicznego.
Ci członkowie drzewa, którzy nie dostosowują się do zasad lub tradycji systemu rodzinnego, którzy stale szukają, aby zrewolucjonizować przekonania, w przeciwieństwie do dróg naznaczonych tradycjami rodzinnymi, ci krytykowani, osądzani, a nawet odrzucani, są powołani do uwalniania drzewa powtarzających się historii, które frustrują całe pokolenia.
„Czarne owce” ci, którzy się nie adaptują, ci, którzy krzyczą, buntują się, naprawiają, detoksykują i tworzą nową, kwitnącą gałąź. Niezliczone niespełnione pragnienia, niespełnione sny, sfrustrowane talenty naszych przodków manifestują się w ich buncie, szukając swego ujścia.
Drzewo genealogiczne, przez bezwładność, będzie chciało nadal utrzymywać kastracyjny i toksyczny kierunek swojego pnia, co sprawia, że ​​jego (Twoje) zadanie jest trudne i problematyczne. Jednak nikt nie może sprawić byś zwątpił. Zaopiekuj się swoją wyjątkowością jako najcenniejszym kwiatem swojego Drzewa. Jesteś marzeniem wszystkich swoich przodków.”

Ściskam,

Karolina