Zależność dziecka

Zależność dziecka

  • Post author:
  • Post category:Blog

„Dziecko, które czuję się niekochane, uważa, że popełniło jakiś błąd, w jego umyśle bowiem nie mieści się, by matka lub ojciec, którzy dali mu życie, mogli go nie kochać.

Jeśli raz zacznie wątpić w siebie, rodzicom łatwo będzie przekonać je, że jest złe, kiedy żywi wobec nich złość lub nienawiść.

Jeśli „bycie dobrym” zapewnia mu miłość, dziecko zrobi wszystko, co w jego mocy, by być dobre, łącznie z tłumieniem „złych” uczuć.”

„Miłość, seks i serce” Aleksander Lowen

Dzieci są zależne od dorosłych, nie mogą same decydować i często nie mają wyboru – muszą wierzyć i przyjąć to, co mówią dorośli. Dzieci też nie filtrują informacji, chłoną wszystko jak gąbka i zrobią absolutnie wszystko, aby zdobyć nie tyle aprobatę co nawet kontakt z rodzicem/opiekunem. I prawda jest taka, że dziecko wybieli nawet największego potwora żeby tylko związać, uratować i scalić tę relację, bo bez tego dziecko zginie, nie przetrwa – tak myśli dziecko, bez mamy/taty nie ma życia więc lepiej wyprzeć się siebie, zdradzić siebie i stłumić swoje uczucia byle tylko uratować wizerunek opiekuna, spełnić jego oczekiwania i zdobyć uwagę.

Czy dziecko, które jest bite bądź doświadcza innej przemocy (chłód, oziębłość emocjonalna, “niewinna” uszczypliwość, wyśmiewanie, zawstydzanie, obwinianie, ignorowanie, spychanie, manipulowanie, wymuszanie, łamanie ducha, charakteru, indywidualności) przestaje kochać swojego oprawcę? Nie – ono przestaje kochać siebie. Temu dziecku nie mieści się w głowie, że rodzic, który jest dla niego niemalże Bogiem mógłby zawinić i przestać go kochać więc to dziecko zaczyna myśleć, że to z nim jest coś nie tak i winę za całe zajście bierze na siebie “to ja jestem zły/-a” i z takim poczuciem idzie w życie a tak naprawdę ta złość, frustracja i agresja rodzica nie ma z nim nic wspólnego.

I choć to dziecko w środku kipi od złości (bo w końcu kto jej nie czuje kiedy jest krzywdzony bądź gdy jego granice są przekraczane) to jednak nie może jej wyrazić, bo jest na przegranej, słabszej pozycji, bo w pobliżu nie ma nikogo kto miałby przestrzeń na jego emocje – rodzic, który sam nie radzi sobie ze swoimi nie jest w stanie pomieścić emocji dziecka. Dlatego to dziecko zamraża się, wybiera tłumienie i wyparcie, bo to jedyny ratunek dla tej relacji i wizerunku rodzica. Ale czy te emocje w magiczny sposób wyparowują bądź się rozpuszczają? Nie, one nadal w Tobie są i czekają na uwolnienie. Stłumione emocje czy tego chcemy czy nie wpływają na nasze życie – w jakimś jego obszarze jest po prostu cierpienie. Ból zatrzymany generuje różnego rodzaju blokady w ciele, stany lękowe, depresyjne, niekontrolowane wybuchy agresji, zaburza możliwość doświadczania pełni życia czy też stworzenia prawdziwych, głębokich relacji.

Problem nigdy nie jest w dziecku, nie jest też w Tobie – to nie Twoja wina, że miałaś niedojrzałych emocjonalnie rodziców/opiekunów, którzy sami zapewne byli straumatyzowani a zupełnie tego nieświadomi – ofiara prędzej czy później sama staje się katem, dla siebie bądź dla innych. Beznadziejny system wychowania i traktowania drugiego człowieka ciągnie się za nami niestety od pokoleń, nie jesteśmy odpowiedzialne za to, co inni nam zrobili a za to co my już z tym zrobimy tak – Twoje wewnętrzne dziecko czeka na Ciebie.

Karolina