Życie z sercem

Życie z sercem

  • Post author:
  • Post category:Blog

Życie sercem jest pełniejsze, głębsze i intensywniejsze. Ale jeśli chcesz żyć z przestrzeni serce musisz wiedzieć, że masz przed sobą drogę przez wszystkie emocje. Serce to czucie i tu się nie wybiera, ono jest stworzone do tego, by czuć i doświadczać nim życia.

Emocje wpływają na to jak się czujesz, ile masz energii, co robisz w ciągu dnia, jakie decyzje i działania podejmujesz. Niestety w dzieciństwie nauczyłaś się je tłumić, stąd teraz uciekasz bądź taplasz się w emocjach. Większości z nich nie rozumiesz albo po prostu nie czujesz, nie jesteś świadoma ich obecności (ja tak żyłam przez większość życia). One są stłumione, w zamrożeniu, czekają tylko na odpowiednie wydarzenie, bodziec, by mogły się ujawnić. One też nieświadomie wpływają na wszystkie obszary Twojego życia – relacje, rodzicielstwo, zdrowie, pracę, finanse.

Każda z nas bez wyjątku na przestrzeni całego swojego życia doświadczyła mniejszych i większych zranień, krzywd, rozczarowań, niepowodzeń i na skutek tego nasze serca zamknęły się, obudowały murem, obrosły ciężkim pancerzem, dosłownie skurczyły się, zdrętwiały, stały się nieczułe. Bronimy się przed czuciem, bo to boli, bo boimy się kolejnego zranienia, bo gdy rozmrażasz swoje serce najpierw wypłynąć musi to, co głęboko zakopałaś, to czego czuć nie chciałaś…

A życie nie jest czarno-białe, życie to cała paleta odczuć, uczuć i emocji. Nie ma miłości, szczęścia, radości bez smutku, gniewu i żalu.

Być może doświadczyłaś rodziców niedojrzałych emocjonalnie.

Być może nie okazywano wrażliwości na Twoje potrzeby emocjonalne i nie mogłaś swobodnie się wyrażać (“przestań się mazać”, “nie przesadzaj, daj mamusia podmucha, da cukierka i przestanie boleć”, “taka ładna dziewczynka a tak się złości, smuci, wstydź się!”, “przestań się nad sobą tak rozczulać”, “nie histeryzuj, nic takiego się nie stało”, “siedź cicho i nie dyskutuj” itp.)

Byś może doświadczałaś przemocy fizycznej, cielesnej ale i tej emocjonalnej werbalnej (“twoja wina”, “do niczego się nie nadajesz”, “tak się dla ciebie poświęciłam, a ty mi tak się odpłacasz”, “jak ci się nie podoba to won, znajdź sobie innych rodziców”, “pomyśl trochę, zacznij myśleć”, “nikt cię nie kocha, nikt cię nie będzie kochał” itp.)

Być może nie doświadczyłaś bezwarunkowej miłości i akceptacji a uwagę i aprobatę otrzymywałaś tylko wówczas, gdy zachowywałaś się tak jak tego chcieli Twoi rodzice, gdy spełniałaś ich wymagania, gdy odgrywałaś role zgodne z ich oczekiwaniami.

Być może Twoi rodzice przerzucali na Ciebie odpowiedzialność za ich bądź innych osób stan emocjonalny, nastroje, emocje (“to przez ciebie, popatrz cioci jest przykro, babcia jest smutna a tata zły”).

Być może robiłaś wszystko, by tylko ich uszczęśliwić, ratować i scalić ich związek.

Być może mimo tego, że pozornie Twoi rodzice zapewniali Ci wszystko czego potrzebowałaś nie doświadczyłaś bliskości emocjonalnej i trwałego poczucia bezpieczeństwa, że bez względu na wszystko zawsze znajdzie się ktoś kto Cię wesprze i przyjmie taką, jaką jesteś ze wszystkim.

Być może ciągle byłaś oceniana, osądzana, krytykowana, ciągle niewystarczająco dobra (4+? stać cię na więcej!)?

Być może Twoi rodzice byli nieobecni, któregoś z nich nie było, oddali Cię na wychowanie do dziadków?

Być może Twoje potrzeby były całkowicie ignorowane, lekceważone a Twoje zdanie w ogóle nie było brane pod uwagę?

Być może, by zaznać bliskości musiałaś udawać kogoś innego i zawsze stawiać drugą osobę na pierwszym miejscu?

To wszystko boli, ja to wiem, ja też tego doświadczyłam i to nie pozostaje bez echa w naszym dorosłym życiu- nawet jeśli udajemy, że tego nie ma, że to nie miało miejsca. Prościej wydaje się znieczulić i zamknąć swoje serce, by nie zostać zranionym ponownie. Ale zamykając swoje serce niemal wydajemy na siebie wyrok – stajemy się coraz bardziej obojętne, osowiałe, odrętwiałe, zgorzkniałe, niezdolne do wyższych uczuć, odcięte od siebie, tracimy kontakt ze sobą, nie potrafimy stawiać granic, nie wiemy co jest nasze a co nie, nie wiemy kim jesteśmy i jak to jest być sobą. Tak naprawdę blokujemy w sobie przepływ najbardziej życiodajnej energii, zamykając sobie drogę do miłości, szczęścia, radości…Zamknięte serce po prostu odbiera mam szansę doświadczania życia w pełni.

Życie ze zranionym i zamkniętym sercem, które w naszym poczuciu ma nas chronić tak naprawdę nie wnosi nic dobrego do naszego życia a jedynie kolejne rozczarowania, cierpienia, problemy z zaangażowaniem, zaufaniem, trzymanie się uraz, żalów, pretensji, lęk przed bliskością, taplanie się w przeszłości, niepewność, poczucie strachu, smutku, wewnętrznej pustki, brak miłości, energii życiowej, brak sensu życia, ciągłe analizowanie, siedzenie w głowie, w umyśle, potrzeba kontroli wszystkich i wszystkiego, walka.

I nie twierdzę, że otwieranie serca to prosty i bezbolesny zabieg (w istocie gdyby tak było mieli byśmy tu planetę zdrowych, szczęśliwych i spełnionych ludzi:), to tak naprawdę wymaga odwagi ale też dużej łagodności, delikatności i czułości w stosunku do siebie, by dopuścić to, co całe życie spychałam, to na co patrzeć nie chciałam i udawałam, że nie ma, że mnie to nie rusza. Z drugiej strony czym jest chwila bólu w obliczu całego życia?:) Skoro jesteś tutaj i to wszystko już przeżyłaś to znaczy, że masz w sobie siłę, by je otworzyć i na nowo odzyskać radość z życia, poczuć pasję, wolność, inspirację, usłyszeć głos swojej intuicji.

Życie z poziomu serca jest znacznie pełniejsze niż z poziomu lękliwego umysłu, jest wolne od ocen, od lęku, niewiedzy, to ono pozwala się zachwycić wschodem słońca, tęczą na niebie, płatkami śniegu, kroplami deszczu, kromką chleba z masłem, świeżym powietrzem, miękkim i przytulnym łóżkiem na koniec dnia. To z niego płynie najpotężniejszy sygnał do świata i ono pozwala cieszyć się życiem i w pełni korzystać z jego dobrodziejstw, to ono pozwala doświadczać prawdziwej miłości, szczęścia i wolności.

Miłości pragnie każdy ale niewiele osób szuka jej w sobie. Jeśli usilnie szukasz miłości tylko u innych, na zewnątrz to nigdy nie zapełnisz swojej wewnętrznej pustki, nigdy nie poczujesz się pełna i kompletna- miłość jest w Tobie, jest w Twoim sercu i tylko czeka, by puścić ją wolno, tylko w ten sposób ukoisz najgłębszą potrzebę miłości. I tu nie chodzi o żadne rozumienie, bo w miłości nie ma nic do rozumienia, ją po prostu trzeba poczuć a do tego potrzebne jest OTWARTE SERCE.

I być może nikt Ci jeszcze tego nie powiedział więc mówię Ci ja:
Jesteś wystarczająco dobra i piękna, by Cię kochać.
Jesteś wystarczająco ważna, by Cię szanować.
Jesteś wystarczająco wartościowa, żeby dawać Ci uwagę i obecność.
Nie za to co robisz, ale za to kim jesteś, za to, że po prostu jesteś. Niczego nie musisz udowadniać ani na nic nie zasługiwać. Niczego w sobie nie musisz zmieniać, wystarczy, że odkryjesz to, kim naprawdę jesteś

Zaufaj swojemu sercu, niech Cię prowadzi. Jeśli zaufasz wszystko w Twoim życiu się ułoży i będzie na właściwym miejscu.

Karolina